Świat z perspektywy żonatego mężczyzny,
będącego ojcem czwórki dzieci

Fanaberie

Fanaberie

Fanaberie są wtedy, gdy dla kaprysu, dla poprawy humoru lub w sfochaniu (się), sięga się po rzeczy tak luksusowe, że zbyteczne, gdy ich zbyteczność wygrywa z racjonalnością.

Niewielu ludzi zapewne wolnych jest od takich przypadłości. Swoje fanaberie mam i ja!

Bo w istocie jedną wielką fanaberią jest utrzymywanie domeny i hostingu tego bloga. Bo nie tylko na nim nie zarabiam, ale dokładając w takiej sytuacji zubażam nasz rodzinny, niegumowy budżet. Kolejną fanaberią, jest utrzymanie dostępności jego wersji audio - podcastów. Pomyślałem, że w pędzącym gdzieś (na zatracenie?) świecie, możliwość posłuchania - również w biegu, wpisów z bloga, może być nie tylko atrakcyjne formą, ale też jedyną opcją do wyboru dla ‚zalatanych’. Po zasubskrybowaniu Żonategoidzieciatego w Spotify, Apple Podcasts lub Spreaker, dostajesz powiadomienie o nowej treści i... I słuchasz jej w drodze do pracy. Albo kiedy-bądź. I gdziekolwiek :)

Czy kosztuje to sporo? Tego nie wiem. Bo to akurat zależy od zasobności rozstrzygającego sprawę. Dla mnie to kwestia z serii: wysłać czy nie wysłać dziecko na tygodniowe półkolonie. W tym konkretnym przypadku... wysłałem...

Nie mam zamiaru ani ochoty czynić z Ciebie zakładnika sprawy. W każdym razie nie chcę sytuacji 'patronowania', czyli takiej, w której Ty płacisz, a ja Tobie robię ’dobrze’. Nawet jeśli w najbardziej zbożny sposób.

To nie jest tak, że w zadufaniu, czy złudzeniu wielkości swej twórczości nie oglądam i nie czytam innych blogów i twórców. Prędzej: nie mam na to czasu. Bo - poza pracą - poświęcam go rodzinie. Ale dzięki temu nikogo nie kopiuję, nie podszywam się. Przez to popełniam błędy różne, a może i wszelkie, ale też jestem autentycznym. To czyni Żonategoidzieciatego niepodobnym do innych - rozróżnialnym i unikalnym. Mam nadzieję, że także wartościowym...

Przypomnę jeszcze, że to blog - jakkolwiek pisany i mówiony. Prezentuję swoje widzenie świata, a nie prawdy objawione. Dlatego nie wymagam i nie oczekuję od Ciebie zgody na wszystko o czym piszę. Jeżeli w niezgodzie z tym (ze mną) czynisz dobro - jestem na 'tak!’.

Zdarzało mi się 'pisać do szuflady’. To nie problem. Przynajmniej, jeśli idzie o fakt samego pisania. Bo poza tym jest to problem, jakkolwiek dość specyficznej natury. Bo jest w życiu czas kiedy winniśmy się uczyć, nabierać sił i sprawności wszelkich. Także doświadczeń i zdolności rozumienia. Może jednak zdarzyć się, że dojrzewając odkryjemy potrzebę przekroczenia tego etapu życia i wejścia w tę jego fazę, w której będziemy oddawać, co dostaliśmy. Oczywiście, nie mechanicznie, a rozumnie, jako pokłosie wszystkich tych życiowych doświadczeń. Moim zdaniem, to moralny obowiązek dojrzałości - oddawania, dzielenia się z innymi. I nie dlatego, że znika potrzeba uczenia się, bo posiedliśmy już wszystko. Nie wystarczy nauczyć się raz. Świat ewoluuje, a my ludzie - jako jednostki i społeczeństwa, podlegamy wpływom. I tylko od nas zależy, czy rośniemy, czy praktykujemy mimetyzm udając kogoś, kim w istocie nie jesteśmy. Albo, czy płyniemy z prądem życia, jako zmyśleni przez innych - prości i bezrefleksyjni konsumenci dóbr, wrażeń i cudzych idei.

Nie oddaję się reklamodawcom - blog jest prosty i czysty. Tylko ja i Ty. I wszystko to, co pomiędzy nami. Nie oddam się Tobie i nie sprzedam. Nie musisz też kupować ode mnie niczego. Możesz jednak wesprzeć mnie.

Pamiętam, kiedy u schyłku pierwszego roku istnienia bloga, wahałem się, co do potrzeby jego dalszego działania i możliwości utrzymania. I wtedy, z nienacka, bo nie prosząc o nic nikogo otrzymałem wsparcie. W sytuacji kiedy niemoc zwyciężała pragnienia, ktoś pomógł mi przeważyć szale :) Wdzięczność za to odczuwam do dzisiaj. Nie zadłużyłem się. Staram się dalej czynić świat trochę lepszym, również poprzez tę konkretną aktywność. Z sukcesami? Nie wiem. Ale jesteś - czytasz i słuchasz... Możesz spokojnie odpowiedzieć na to pytanie - ja nie usłyszę...

Wymyśliłem sobie Ciebie. Wymyśliłem sobie, że jesteś odbiorcą aktywnym - przez przeżywanie tego o czym, i jak opowiadam, w zgodzie i niezgodzie - działasz. W każdym razie, podejmujesz wysiłek mierzenia się z anonsowanymi sprawami. Dzięki temu można znaleźć nie tylko rozwiązania problemów, czy drogi do ich rozwikłania. Możesz znajdować lepsze niż moje i skuteczniejsze na to sposoby. Możesz tworzyć jeszcze jedno ‚dobre miejsce’. Wszędzie tam, gdzie działasz. Tak właśnie myślę o Tobie :)

Pijemy kawę dla jej smaku. Płacimy za muzykę, by się nią rozkoszować. Znajdujemy kulturę w jej przybytkach. Część z nas buduje ducha w świątyniach. Wszystkie te i inne niewymienione miejsca i ludzkie aktywności łączy fakt doczesnego ich wspierania. Portfelem. Czy wesprzesz mnie?

Z bloga i kanałów audialnych znikają już najstarsze nagrania :(

Ps. Kolejne - czwarte urodziny bloga zamykam 268. fanaberiami pisanymi i 34. fanaberiami mówionymi.

Fanaberie ZiD

Zdrowia! Spełnień! Ludzi dobrych wokół!
Wszystkiego! Nam wszystkim :)


{{ message }}

{{ 'Comments are closed.' | trans }}